Więcej pytań niż odpowiedzi…


2012 – wojna trwa.

Jedyne co można powiedzieć w chwili obecnej ze 100 % pewnością, to to że w Libii trwa wojna domowa. Walcząze sobą poszczególne plemiona, klany i rywalizujące zbrojne milicje. Pozycja marionetkowego rządu jest słaba. Trudno powiedzieć jaką rolę w tym odgrywają ugrupowania próbujące restytuować  Libijską Dżamahiriję. Pewnym jest że działają w stolicy klanu Warfalla – Bani Walid, oraz w Fezzanie gdzie wspierają oddziały plemienia Tubu. Staramy się obserwować sytuację i wszystkie spostrzeżenia opisywać.

Zielony opór ciągle daje o sobie znać.


Nastroje wciąż panują dobre.

Pod spodem garść informacji z lipca.
Od początku miesiąca walki toczą się m.in. w Fezzanie, i w okolicach Kufry, gdzie zbrojne ugrupowania z Bengazi od miesięcy próbują zdławić rebelię plemienia Tubu, silnie wspieranego przez zbrojne oddziały wierne Dżamahiriji. Kolejnym obszarem krwawych starć są ziemie plemienia Warfalla, szczególnie rejon Bani Walid. Wg rosyjskiej, anglojęzycznej stacji telewizyjnej RT w walkach w dniach 1-4 lipca zginęło w Libii conajmniej 150 osób. (źródło: RT)
2 lipca do zbrojnych starć doszło w Trypolisie, głównie na drodzę do lotniska, pomiędzy wysiedlonymi mieszkańcami miasteczka Tauerga a zbrojnymi bandami z Misraty. Mieszkańcy Tauergi tradycyjnie wierni są zielonej fladze. (źródło: Algeria-ISP)

Nawet w tak trudnej sytuacji Libijczycy nie tracą ducha.

3 lipca w rejonie Salmani nieopodal Bengazi doszło do zamachu bombowego na jednego z dowódców zbrojnego powstania z 17 lutego – Ahmeda Barnaoui. Jego samochód eksplodował na podjeździe domu. Ahmed Barnaoui nie odniósł obrażeń. (źródło: Algeria-ISP)
7 lipca na trasie pomiędzy miastem Mizdah a Misratą uprowadzono dwóch dziennikarzy (reporter Abdelqadir Fassouk i kamerzysta Yusuf Bad) mającej siedzibę w Misracie reżimowej stacji telewizyjnej Tobacts TV. Według nieoficjalnych informacji są oni przetrzymywanie w Bani Walid, a za ich uwolnienie wysunięto rządania zwolnienia więźniów politycznych przetrzymywanych przez zbrojne gangi w Misracie. Owi dziennikarze mieli kręcić materiał o odbywającej się w tym dniu w Libii wyborczeh farsie, zbojkotowanej przez większość mieszkańców. Reżim w Bengazi zareagował we właściwy dla siebie sposób i zagroził pacyfikacją regionu. (źródło: Libyan FreePress)


W rejonie Bani Walid oddziały plemienia Warfalla mężnie stawiają czoła napastnikom.


Według zachodnich mediów „wybory” w Libii wygrała marionetkowa partia kierowana przez Mahmuda Dżebrila. Warto w tym miejscu zauważyć, że wybory nie odbyły się na całym terytorium Libii, lecz tylko w regionach, które panujący reżim uznał za względnie bezpieczne, a i tam (jak w Bengazi) doszło do licznych ekscesów, takich jak demolowanie lokali wyborczych, wynoszenie urn, palenie kart, itd. Wyborom nie przygladali się obserwatorzy międzynarodowi. Takiego teatru nie odważyli się nawet przeprowadzić Amerykanie w Iraku.